Czcionka:

A+
A-

Kontrast:

SPOSOBY NA NIEJADKA

SPOSOBY NA NIEJADKA

Sposoby na niejadka

 

 Jak zachęcić dziecko do jedzenia nowych potraw? Jak zachęcić dziecko do jedzenia czegokolwiek? Te pytania zadają sobie rodzice wielu przedszkolaków. Maluchy często mają wybrane potrawy, za którymi przepadają, i właściwie wszystko inne mogłoby nie istnieć. Dla dorosłych jednak sprawa prawidłowego odżywiania nie sprowadza się wyłącznie do kilku potraw. Jak więc przekonać dziecko do próbowania nowości?

            Jest wiele sposobów zachęcania dziecka do próbowania nowych smaków. Wszystkie wymagają cierpliwości, ale warto zaanga­żować do oswajania nowości dziecko i całą rodzinę. Prawda jest taka, że im wcześniej się zacznie to robić, tym mniej produktów będzie dla dziecka nieznaną nowością. Nie jest tajemnicą, że dzie­ci znające smak ryb i warzyw, podawanych przy rozszerzaniu die­ty kilkumiesięcznego dziecka, nie mają wielkiego problemu z ich jedzeniem w późniejszym czasie. Kiedy jednak postanawiamy rozszerzać dietę dziecka   w wieku przedszkolnym, warto pamię­tać, że ma ono już ukształtowane pewne nawyki smakowe, które w zasadzie trzeba będzie powoli budować od nowa. Nie zmieni się ich z dnia na dzień i na to też warto się przygotować.

Żeby wprowadzić prawidłowe nawyki żywieniowe do diety przedszkolaka, warto przeanalizować, jak wygląda tygodniowy jadłospis, ale też, jak wyglądają ogólne standardy rodziny. Te związane z posiłkami. I powoli, stanowczo i systematycznie eli­minować najczęstsze błędy:

  • Za dużo cukru i soli w posiłkach.
  • Zbyt wiele potraw przetworzonych, za mało naturalnych.
  • Za mała ilość czystej wody do picia każdego dnia.
  • Brak różnorod­ności w diecie, od pierwszych miesięcy życia do dziś.
  • Szybkie poddawanie się w proponowaniu nowości.
  • Brak stałych godzin posiłków.
  • Za duża lub za mała liczba posiłków w ciągu dnia.
  • Jedzenie przy ekranie, podczas zabawy itd.
  • Niekontrolowana ilość przekąsek/słodyczy w ciągu dnia.
  • Za duże porcje.
  • Stre­sujące warunki przy jedzeniu (np. gdy dziecku nie wolno ruszać się przy stole).
  • Straszenie lub szantażowanie podczas posiłku (Nie obejrzysz bajki, jak nie zjesz!).
  • Wzbudzanie poczucia winy: Biedne dzieci nie mają takich smakołyków! Nieszanowanie dzie­cięcych komunikatów: Nie jestem już głodny; Nie smakuje mi to.
  • Nagradzanie deserem czy słodyczami za zjedzenie posiłku lub czegoś zdrowego.

Jak zachęcić dziecko do próbowania nowych smaków?

Oswojenie nowości

Najprostszą (w teorii) odpowiedzią jest zastosowanie zasady „Spraw, żeby ta nowość przestała być nowością”. To właściwie dotyczy wielu dziedzin życia przedszkolaka, nie tylko jedzenia. Warto założyć sobie, że dziecko niechętnie sięga po nowe smaki, bo są nowe. Nowe, czyli nieznane, obce. Mając do wyboru to, co znam (nasz mózg uznaje to nie tylko za smaczne, ale też bezpiecz­ne),  i sięgnięcie po coś nieznanego, dla przedszkolaka wybór jest prosty. Jem to, co znam i co mi smakuje. Zamiast upierać się i na siłę przekonywać dziecko, że nie ma racji w tym wyborze, lepiej skupić energię na oswojeniu nowości na tyle, by się opatrzyła. By stała się nudną codziennością. Dopiero wtedy można zacząć za­chęcać do próbowania i zjadania. To wymaga czasu.

Nie, dziękuję!

Dorosłemu trochę łatwiej będzie zrozumieć niechęć dziecka do jedzenia nieznanych potraw, gdy wyobrazi sobie, że sam ma zjeść coś, czego na co dzień nie jada, np. żółwie jajo, ostrygi na surowo, ślimaka, żabie udka, pieczoną świnkę morską. Ludzie w innych krajach jedzą takie potrawy, jednak pewnie na samą myśl o przekąsce z szarańczy wiele osób po prostu ma ochotę powiedzieć: Nie, dziękuję. Nigdy nie próbowało, ale wie, że nie chce. Z dziećmi jest tak samo. Nie znają smaku, ale „wiedzą”, że nie chcą tej nowości spróbować. Warto tę obawę przed nie­znanym uszanować. Dorośli mają problem z zaakceptowaniem decyzji dziecka, bo już znają wiele proponowanych maluchom smaków, wiedzą, że to pyszne. Dla dziecka jednak taki pomidor, truskawka czy brokuł są wciąż niczym szarańcza na przekąskę. Nie i koniec. Tak na wszelki wypadek, nie.

Doświadczenie zamiast teorii

Chcąc zachęcić dziecko do poznawania nowych smaków, war­to wspólnie chodzić na zakupy, pozwolić wybierać konkretne warzywa i owoce, dotykać, oglądać, wąchać, podawać, układać w domu w wyznaczonym miejscu. Samo opowiadanie             o warto­ściach odżywczych jabłek nie oswaja nowości.

Wspólne gotowanie

Kolejnym krokiem jest wspólne gotowanie. Tu warto skupić się na jednym, wybranym produkcie, do którego chcemy przekonać dziecko. Warto też od początku zaznaczyć, że podczas wspól­nego gotowania nikt nie będzie co pięć minut namawiał dziecka do próbowania wszystkiego. To ma być wspólny czas, wspólna zabawa, taka lekcja poznawcza.

Można wcześniej przygotować sobie kilka ciekawych z punk­tu widzenia dziecka przepisów tematycznie związanych z danym produktem. Z jabłek, śliwek czy ziemniaków można przecież two­rzyć bardzo wiele pysznych przekąsek. Część dzieci może nie lubić gotowanych ziemniaków, ale już pieczone frytki czy placki ziemniaczane mogą okazać się hitem. Dla wielu dzieci smak su­rowych produktów jest nieciekawy, ale przetworzone jak najbar­dziej je zainteresują, np. maluch może nie lubić jabłek, ale już ryż z pieczonymi jabłkami i cynamonem – mniam!

Warto też pamiętać, że gdy dziecko zaakceptuje nowy smak, np. ten wspomniany ryż z pieczonymi jabłkami, nie oznacza to jeszcze, że do końca życia będzie jadło wyłącznie tę potrawę. Jest duża szansa, że znając smak pieczonych jabłek, w przyszło­ści chętniej sięgnie po ten owoc w innej postaci.

Czuję głód

Uczucie głodu to niezmiernie ważna sprawa, z którą (z powodu zakodowanej w genach obawy, potrzeby dokarmienia na zapas, bo nie wiadomo, kiedy znowu pokarm będzie dostępny) rodzi­ce walczą na śmierć i życie. Kiedy ostatnio twoje dziecko czuło głód? Pozwalasz mu na to?   A sytość (nie chodzi o przejedzenie)? Czasem zdarza się, na szczęście już coraz rzadziej, że dzieci  mu­szą zjadać odmierzoną przez dorosłego porcję i nie ma dyskusji. Kiedy dziecko informuje, że jest najedzone, słyszy: Zjedz wszyst­ko, co masz na talerzu; Zjedz wszystko, bo chciałaś całą pizzę!; Zjedz jeszcze pięć łyżek.

Założenie, że dziecko nie potrafi samodzielnie stwierdzić, czy już jest najedzone, sprawia, że maluch przestaje zwracać uwagę na sygnały wysyłane przez organizm. Mechanicznie pa­kuje w siebie tyle, ile żąda dorosły. Ewentualnie toczy przy po­siłku walkę o to, by zostawić, ile się da. Zmieniając nawyki żywie­niowe, warto założyć, że dziecko w wieku przedszkolnym potrafi samodzielnie ocenić, czy jest już najedzone.

Wielkość porcji ma znaczenie

Kolejna ważna sprawa, i tu już praca do wykonania przede wszystkim dla dorosłych. Pozwalając dziecku powiedzieć: Już nie chcę jeść, trzeba jeszcze taki komunikat uszanować. Choć nie zawsze jest on zgodny z wyobrażeniami dorosłego   o ilo­ści, jaką dziecko powinno zjeść. Nie każdy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że dziecięce porcje powinny mieścić się  w mi­seczce z dłoni. Dziecięcych dłoni. Miseczka z dłoni dwulatka oczywiście zakłada mniejszą porcję niż miseczka z dłoni sześcio­latka. Te wielkości zmieniają się wraz z wiekiem dziecka. Rzadko zdarza się widzieć tak odmierzone porcje, a są one jak najbardziej prawidłowe. Jeśli dla jakiegoś dziecka będzie to za mało, w porządku, weźmie dokładkę. Jeśli za dużo, też w po­rządku. Zakładając, że dziecko je pięć posiłków dziennie, czasem może z jakiegoś zrezygnować lub zjeść mniej.

Komunikacja przy jedzeniu

Niezmiernie istotne są też komunikaty, jakie dzieci słyszą przy posiłkach. Oprócz słynnego: Zjedz wszystko, często „motywuje­my” maluchy informacjami typu: A dzieci w Afryce nie mają takich smakołyków; Wybrzydzasz, a inne dziecko by się z tego ucieszyło lub Nie będę marnować jedzenia, zjedz do końca. Wbijanie w poczucie winy nie ma nic wspólnego                  z wyrabianiem prawidłowych  nawy­ków żywieniowych. Sprawia, że jedzenie (wspólny posiłek) staje się czymś na kształt karty do „odbębnienia”. Czymś, co nie po­prawia humoru (a przecież jedzenie jest przyjemnością), wręcz przeciwnie, sprawia, że czuję się winny, bo mi nie smakuje albo mam już pełny żołądek. Zanim więc przystąpimy do zachęcania dzieci, by próbowały nowości, przeanalizujmy krok po kroku ilo­ści, komunikaty, atmosferę, całą otoczkę związaną z posiłkami w domu i przedszkolu.

Wspólne posiłki

Wspólne posiłki – te w przedszkolu czy w domu – są ważnym elementem zachęcania do próbowania nowości. Dzieci, widząc, że inni sięgają po produkty im nieznane, że smakują, że nikt się nie krzywi, że coś ładnie pachnie, same chętniej  w końcu sięgną po (opatrzoną) potrawę. Dotyczy to również talerza dorosłych. Wymaganie od dziecka jedzenia warzyw, podczas gdy sami ni­gdy tego nie robimy, w zasadzie nie ma sensu. Przykład idzie z góry.

Ocenianie smaku

Samodzielne nakładanie sobie posiłków zakłada, że coś można zostawić, coś może nie smakować lub smakować tylko trochę. Informowanie o tym, co nam smakuje najbardziej, co średnio, a co wcale, jest też ważnym elementem zmieniania nawyków żywieniowych. Chcąc zachęcić dziecko do próbowania nowości, warto dać maluchowi jasną informację, że może coś wypluć, że ma prawo powiedzieć, że coś mu nie smakuje, nie odpowiada. Na tym, między innymi, polega frajda  w poznaniu nowych sma­ków. Na możliwości odrzucenia tych, których nie lubimy.

Niektórzy zalecają, żeby za spróbowanie czegoś nowego da­wać dziecku nagrodę w postaci np. naklejki. Jestem przeciwnicz­ką takiego podejścia do poznawania nowych smaków. Jest to bardziej przekupstwo niż samodzielna decyzja dziecka. Nawet jeśli nie zawsze transakcja brzmi jednoznacznie: Jak spróbujesz banana, dostaniesz naklejkę.

Różnorodność

Taka lista otwiera też drogę do podsuwania dziecku nowych smaków lub tych samych   w różnych odsłonach. To też pomysł na wspólne eksperymenty. Nie od dziś wiadomo, że świetnym spo­sobem na wprowadzanie nowości do diety dziecka jest miesza­nie znanego smaku z czymś nowym. Żeby jednak przedszkolak świadomie uczestniczył w tym budowaniu nawyku, warto takie dodawanie zamienić na zabawę, eksperyment: Co się stanie, jak do koktajlu z truskawek, dodamy dwie krople cytryny?; Jak bardzo zmieni się smak? Tym sposobem pokazujemy nowe możliwości, nowe smaki i potrawy, przy okazji spędzając wspólnie czas.

Cierpliwość i uważność

Wyrabianie zdrowych nawyków żywieniowych jest czasochłon­ne i z tym dorośli mają chyba największy problem. Wiele osób poddaje się, mówiąc: Już mu to proponowałam, nie chce. Warto wziąć pod uwagę, że otwartość dziecka na nowe potrawy zmie­nia się wraz z wiekiem. Wraz  z oswajaniem nowości, nowymi do­świadczeniami i zabawami w kuchni oraz obserwacją dorosłych  i ich nawyków. Dzisiaj nie chciało, za pół roku może zechce?

 

Anna Jankowska – pedagog, autorka poradników dla rodziców i nauczycieli,  trenerka szkoleń pedagogicznych. Prowadzi blog dla  rodziców www.tylkodlamam.pl oraz konsultacje  pedagogiczne – indywidualne i w placówkach edukacyjnych.

Data dodania: 2020-02-10 20:08:10
Data edycji: 2020-02-10 20:33:31
Ilość wyświetleń: 64
Godło
Kontakt

64-700 Czarnków

ul. Wroniecka 13

Bądź z nami
Aktualności i informacje
Twój Boks
Dowolna informacja
Przykładowy button